Polski Tenis

WYNIKI

DELRAY BEACH: Hurkacz - Korda 6:3, 6:3; ANTALYA: De Minaur - Bublik 2:0 i krecz Kazacha; ABU ZABI: Sabalenka - V. Kudermetova 6:2, 6:2.

Marzenia się spełniają

przez maka

Na ten dzień czekał długo nie tylko Łukasz Kubot, a cała tenisowa Polska. Zawodnik znad Wisły zagra nad ranem w czwartej rundzie wielkoszlemowego turnieju.

Pierwszy raz usłyszeliśmy o Łukaszu w 2000 roku. Dotarł wtedy do ćwierćfinału juniorskiego Wimbledonu. Tuż po nim, 18-letni młodzian awansował do ćwierćfinału dorosłego challengera w Sopocie.

Gdy rok póżniej zagrał w finale i stoczył pasjonujący finał z póżniejszą wielką gwiazdą światowych kortów Davidem Ferrerem, wielu fachowców wróżyło długowłosemu zawodnikowi wielką karierą.

Kubot od zawsze był tytanem pracy. Jak twierdzili jego trenerzy, zbyt mocno wmawiał sobie, że ma mniej talentu niż inni, dlatego też musi spędzać na kortach więcej czasu. Trenował w USA, Austrii, Czechach.

Na początku miał dwa marzenia. Awans do czołowej setki w rankingu singlistów i zajęcie miejsca w gronie najlepszych 50 deblistów na świecie.

Długo był tenisowym „journeymanem”. Szukał punktów w różnych zakątkach świata, aby osiągnąć te cele. Walczył w dziesiątkach krajów, od Korei Południowej, po Indie, Iran, Kazachstan, Maroko czy też Kolumbię i Ekwador.

W 2007 roku osiągnął pierwszy finał w turnieju w grze podwójnej. Od tego momentu debel stał się dla niego bardzo ważny. Przełomowy był dla Łukasza poprzedni sezon. W tak szczęśliwym dla niego Melbourne dotarł wraz ze swoim przyjacielem Oliverem Marachem do półfinału Australian Open. Póżniej wspólnie wygrali trzy turnieje i dobrze zaprezentowali się w Masters. Został 11 deblistą na świecie.

Luki przestał praktycznie występować w challengerach. Zaczął z powodzeniem przebijać się przez eliminacje dużych turniejów. Dopisywało mu też szczęście. Jako LL dotarł do finału w Belgradzie, gdzie po twardej walce przegrał z Nowakiem Djokoviciem.

Pod koniec ubiegłego roku awansował do czołowej setki. Nie poprzestał na laurach. Po krótkich wakacjach zabrał się do ciężkiej pracy. W Doha zademonstrował świetną forma. Był bliski gry w półfinale.

W Melbourne potwierdził znakomite przygotowanie do sezonu. Odniósł zasłużone wygrane nad Michą Zverevem i Santiago Giraldo. Po nich przyszło zwycięstwo walkowerem nad Michaiłem Jużnym.

Na konferencji prasowej przyznawał, iż cieszy się z możliwości gry w Australian Open. Raduje każdym dniem turniejowych bojów. Po raz trzeci zmierzy się ze słynnym „Djoko”. Uległ mu dwa razy. Czy tym razem wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko? Jaki wpływ na niego będzie mieć przeziębienie?

Łukasz już wygrał. Jest idolem młodych tenisistów. Przyczynił się do popularyzacji białego sportu w naszym kraju.

On sam i jego najbliżsi wiedzą najlepiej – jak wiele potu, łez i wyrzeczeń – kosztował ten sukces i jak on wspaniale smakuje.

Kategoria:

Wyniki na żywo | Bukmacherzy - ranking firm z polskim zezwoleniem | Reklama | Linki | Polityka prywatności