Magda Linette (54 WTA) dotarła już do Auckland w Nowej Zelandii, gdzie w poniedziałek rozpocznie rywalizację w turnieju WTA 250 ASB Classic. Podsumowała miniony sezon.
- Rok pełen sprzeczności. Taki, w którym jednego dnia czułam dumę i satysfakcję, a drugiego niedosyt, frustrację i pytania bez szybkich odpowiedzi. Sukcesy sportowe mieszały się z momentami, gdy ciało mówiło „dość”, a głowa musiała nauczyć się słuchać. Zdrowie przestało być czymś oczywistym, przez co stało się priorytetem. Nie dodatkiem, a jego fundamentem. To był też rok szukania siebie na nowo. Nie tej sprzed lat, napędzanej wyłącznie ambicją i kalendarzem turniejów, ale tej dzisiejszej. Bardziej świadomej, uważnej, odważnej w zadawaniu pytań o przyszłość. Co dalej? Jak długo jeszcze? Czy to moment, żeby zwolnić, żeby zrobić miejsce na coś więcej niż tenis. Na życie, które nie mieści się w rankingach i statystykach. Na myśl o rodzinie, o domu, o byciu tu i teraz? Były porażki, które bolały bardziej niż kiedyś. I zwycięstwa, które smakowały inaczej, spokojniej, bez euforii. Ten rok nie dawał prostych odpowiedzi, ale nauczył mnie jednego, że nie muszę ich mieć od razu. Że mogę być w procesie. Że zmiana nie jest słabością, a odwaga czasem polega na tym, żeby przyznać przed sobą, że chcę czegoś innego. 2025 zamykam bez wielkich deklaracji. Z uważnością. Z ciekawością tego, co przede mną. I z wiarą, że cokolwiek będzie kolejnym rozdziałem, ma prawo wyglądać inaczej niż wszystko do tej pory - napisała tenisistka na Instagramie.