Kibice tenisa czekali na starcie, jakiego świat jeszcze nie widział. „Bitwa Płci: The Dubai Showdown” to wyjątkowe wydarzenia, nawiązujące do legendarnego meczu Billie Jean King - Bobby Riggs (6:4, 6:3, 6:3) z 1973 roku, ale w odsłonie z XXI wieku. Wówczas kobieta pokonała mężczyznę, ale była między nimi duża różnica wieku - 29 vs 55 lat.
Tym razem główną rolę odegrali: Aryna Sabalenka, liderka rankingu WTA, i charyzmatyczny showman, finalista Wimbledonu z 2022 roku Nick Kyrgios. Australijczyk zajmuje obecnie dopiero 671. miejsce w rankingu ATP z uwagi na liczne kontuzje, które niemal w całości wykluczyły go z rywalizacji w sezonie 2025.
Ten wyjątkowy mecz odbył się w Dubaju (Zjednoczone Emiraty Arabskie). Nick pokonał Arynę 6:3, 6:3.
Organizatorzy chcieli, aby widowisko było prawdziwym testem umiejętności. Zastosowano więc Equaliser Court - kort pomniejszony o 9 procent po stronie Aryny Sabalenki. Ten innowacyjny pomysł miał w teorii wyrównać szanse, zmuszając Kyrgiosa do większej precyzji i premiując w pewien sposób refleks liderki WTA. Dzięki temu pojedynek miał być pełen długich wymian, taktycznej gry i widowiskowych zagrań.
- Mam ogromny szacunek dla Billie Jean King i tego, co zrobiła dla kobiecego tenisa. Jestem dumna, że mogę reprezentować kobiecą stronę i być częścią nowoczesnej odsłony Bitwy Płci… Szanuję Nicka i jego talent, ale jestem gotowa zagrać na maksimum” – podkreśla Sabalenka.
- „Kiedy numer 1 świata rzuca wyzwanie, nie można odmówić. Mam ogromny szacunek do Aryny, ale nie przyjeżdżam tylko grać – przyjeżdżam bawić publiczność. To jest mój żywioł” - zaznacza Kyrgios, którego kibice na całym świecie kochają za jego żywiołowe reakcje i czasami kontrowersyjne zachowania czy wypowiedzi.
„Bitwa Płci” była legendarnym meczem tenisowym rozegranym w 1973 roku, w którym 29-letnia Billie Jean King pokonała 55-letniego Bobby’ego Riggsa w trzech setach 6:4, 6:3, 6:3 na stadionie Houston Astrodome.
Wydarzenie to miało ogromne znaczenie kulturowe - stało się symbolem ruchu wyzwolenia kobiet i dowodem na równorzędne możliwości sportowe kobiet, było oglądane przez miliony widzów na całym świecie, a Billie Jean King zarobiła za ten mecz 100 tysięcy dolarów.
Riggs, który sam określał się jako męski szowinista, otwarcie twierdził, że kobiece tenis jest gorszy, co sprawiło, że stawka pojedynku była ogromna - zwycięstwo King miało kluczowe znaczenie dla wzrostu szacunku wobec kobiet-sportowców.