Planujesz urlop i znowu pojawia się ten sam problem. Z jednej strony marzysz o ciszy, spokoju i błogim lenistwie. Z drugiej - po prostu nie wyobrażasz sobie kilkunastu dni bez gry w tenisa. Dojazdy z ustronnego domku do zatłoczonego, miejskiego klubu? Szkoda na to wakacyjnego czasu i nerwów. Z kolei całkowita rezygnacja z treningów sprawia, że urlop traci swój smak.