Magda Linette sprawiła niespodziankę w meczu drugiej rundy turnieju WTA 1000 Miami Open 2026. Pokonała Igę Świątek 1:6, 7:5, 6:3. Przerwała serię 73 zwycięstw Igi w spotkaniach otwarcia w zawodach (ostatnio przegrała pierwszy pojedynek w 2021 roku).
- Po wygraniu pierwszego gema w pierwszym secie pomyślałam sobie: OK, przynajmniej jestem blisko wyniku końcowego z Pekinu (1:6, 1:6), więc gorzej już być nie może. Czułam, że nie grałam źle, ale Iga po prostu grała o wiele lepiej ode mnie. Czekałam na moment, w którym będę mogła być bardziej agresywna. Zaczęłam punktować i wpędziłam ją w kłopoty. Miałam trochę szczęścia, grałam dobrze w ważnych momentach i udało mi się odwrócić losy meczu. Iga to dla mnie najlepsza tenisistka. Nie robiłabym z tego wielkiej sensacji. Cieszę się, że zwyciężyłam z osobą, do której mam wielki szacunek za jej sukcesy. Iga gra dla mnie bardzo niewygodny tenis. Jestem dumna, że poprawiłam swoją grę i wygrałam. Po pierwszym secie wyrzuciłam negatywne emocje. Chciałam to zrobić jak najszybciej. Musiałam wyjść ze swojej strefy komfortu, bardziej ryzykować - powiedziała Magda Linette.
- Słabo grałam w drugim i trzecim secie. Trudno mi sobie z tym poradzić, wiedząc, że grałam dobrze w pierwszym. Po prostu nie wiem, czy świadomie, czy podświadomie, trudno mi coś zmienić i wówczas mój tenis się załamuje. Zawsze byłam osobą nadmiernie rozmyślającą, ale ostatnio jest to po prostu zbyt intensywne. Trudno mi pozbyć się wielu myśli, które mnie dręczą. Kiedyś najlepiej radziłam sobie, kiedy niewiele myślałam. Teraz podejmuję tyle złych decyzji, że trudno mi nie myśleć. Stres przychodzi, ciało robi się bardziej spięte, a wszystkie sprawy stają się o wiele trudniejsze. Takie załamania w meczach na takim poziomie to największy koszmar. Muszę to przeżyć i znaleźć rozwiązanie - podkreśliła Iga Świątek.