Polski Tenis

WYNIKI

LIMA: Tirante - Roca Batalla 6:3, 6:3; F. Cerundolo - Coria 7:5, 7:5; Kopriva - De Jong 6:0, 3:6, 6:1; Barrios Vera - Varillas 6:1, 6:2; SAO PAULO: Ugo Carabelli - Lindell 6:2, 6:3; Menezes - Tseng 6:3, 6:3; Pucinelli De Almeida - Luz 6:4, 2:6, 6:3; Ferreira Silva - Bellucci 6:3, 6:1.

„Łukasz Kubot. Żyjąc marzeniami”. Rusza przedsprzedaż biografii

Kiedy zaczynał, wysypywał mączkę z dziurawych butów, a gdy psuła się jego jedyna rakieta, musiał kończyć udział w turnieju mimo zwycięstwa.

Ale to właśnie Łukasz Kubot został pierwszym polskim zwycięzcą Wimbledonu.

Rusza przedsprzedaż oficjalnej książki tenisisty „Żyjąc marzeniami”, która na półki w księgarniach trafi 4 lipca pod naszym patronatem.

Zamów książkę w przedsprzedaży na

– oszczędzasz ponad 10 zł!
– wysyłka od zaraz – książka jeszcze przed premierą w Twoich rękach!
– możliwość zakupu książki z autografem Łukasza Kubota lub w atrakcyjnych pakietach z innymi tenisowymi pozycjami!

Książki szukaj od 4 lipca w dobrych księgarniach w całej Polsce.

Fragment biografii

Na korcie nie ma nie tylko remisów, ale także podziału na szefa i wykonawcę. Jednak jakiś podział ról musi przecież być. Brazylijczyk wyjaśnił, że to bardzo proste: na jego głowie jest zapewnienie spokoju i solidności, a Polak, znany z predyspozycji do gry bardziej agresywnej, ma wnieść nutę szaleństwa i dodać szczyptę nieprzewidywalności, a przez to zaskakiwać rywali.

Kubot do znudzenia powtarza, że debel to drużyna. Nieważne, kto z partnerów gra lepiej, a kto ma akurat słabszy dzień.

– Wygrywamy razem i razem przegrywamy. Obaj gramy najlepiej, jak potrafimy, obaj dajemy z siebie wszystko.

Brzmi jak truizm, ale zwłaszcza w Londynie Łukasz podkreślał to w każdej rozmowie, runda po rundzie. Miał powody, bo to on, nie tylko w opinii większości polskich dziennikarzy obecnych na turnieju, był lepszy od partnera zwłaszcza w najważniejszych momentach kolejnych meczów. Zgódźmy się jednak, że Kubot wie lepiej; że faktycznie – jak u muszkieterów – w deblu jeden walczy za dwóch, a dwóch za jednego.

Na korcie nie ma szefa, obaj partnerzy mają tyle samo do powiedzenia, za to po robocie… Jak już pójdą się bawić, to:

– Szefem będę oczywiście ja! – zapowiedział Melo podczas pomeczowej konferencji prasowej. I był.

– Zaraz po finale, chyba jeszcze na korcie, Marcelo obiecał, że się tym zajmie. Zarezerwował lokal i całą drużyną poszliśmy w miasto. – W ustach Kubota, który nawet wśród sportowców uchodzi za ascetę, takie słowa brzmią szczególnie. – Piliśmy znakomitego szampana, wspominaliśmy najważniejsze chwile z całego turnieju, trochę sobie popłakaliśmy ze szczęścia. Nie był to tani trunek, ale zasłużyliśmy na niego, bo mistrzostwo Wimbledonu trzeba uczcić w odpowiedni sposób. A następnego dnia rozjechaliśmy się do domów, aby przygotowywać się do turniejów w Stanach Zjednoczonych.

– Rozeszliśmy się, kiedy było już widno. Marcelo zarezerwował stoliki w jednej z najpopularniejszych londyńskich dyskotek. Której? Nie pamiętam! Jestem facetem po czterdziestce i bez powodu po dyskotekach już nie chodzę – na wspomnienie tej nocy Jan Stočes, czeski trener Łukasza, zaczyna się głośno śmiać. – Wszystko potoczyło się bez żadnego planu, całkowicie spontanicznie. Bo poza tym, że ktoś jest trenerem, ktoś pracodawcą, ktoś partnerem na korcie, to wszyscy jesteśmy przyjaciółmi i traktujemy się nawzajem po prostu po ludzku. Zresztą z piciem szampana nie czekaliśmy długo, bo pierwszą butelkę otworzyliśmy już w szatni.

Warto zwrócić uwagę, że gdy Kubot i Melo wreszcie uporali się z ostatnimi obowiązkami – kontrolą antydopingową i konferencją prasową – było już dobrze po północy, więc „balowanie” do świtu nie wyglądało aż tak imponująco, jak się mogło wydawać.

O książce

Poznaj historię pierwszego polskiego zwycięzcy Wimbledonu!

Kiedy zaczynał przygodę z tenisem, po meczach wysypywał mączkę z dziurawych butów. Nawet jeśli wygrywał, często musiał rezygnować z dalszej gry, bo psuła mu się jedyna rakieta. Mimo wszystkich tych przeszkód to właśnie Łukasz Kubot stał się pierwszym Polakiem, który triumfował w legendarnym Wimbledonie.

Dowiedz się, jak przejawia się jego obsesyjny profesjonalizm. Przeczytaj, jak ważny był wyjazd do USA i Czech, kto nauczył go tańczyć kankana i dlaczego nie został piłkarzem. Dzięki licznym rozmowom z Kubotem, jego rodziną, trenerami i kolegami z kortu Artur Rolak po raz pierwszy przedstawia niezwykłą historię najbardziej utytułowanego polskiego tenisisty XXI wieku.

Kategoria: Książki

Wyniki na żywo | Bukmacherzy - ranking firm z polskim zezwoleniem | Reklama | Linki | Polityka prywatności